Willę „Schodnica” zaprojektował i wybudował dla swojej rodziny krakowski architekt Tadeusz Stryjeński. Zachowany w archiwum architekta projekt został zatytułowany: „Willa w Zakopanem. Własność P. Maryi z Bobrownickich Stryjeńskiej”. Budowę rozpoczęto w 1894 r., o czym świadczy „Plan Stacyi Klimatycznej w Zakopanem” zamieszczony w „Almanachu Tatrzańskim” w tymże roku, na którym budynek jest już zaznaczony. Inwestycja ukończona została jednak dopiero trzy lata później, tj. w 1897 r., co potwierdzała data wyrzeźbiona u podstawy wykuszu (obecnie element przeniesiono do wnętrza).

 

Był to drugi obiekt w stylu zakopiańskim   po Hotelu-Pension „Skoczyska” (1893 1894, proj. Z. Dobrowolski i T. Stryjeński) – zaprojektowany przez profesjonalnego architekta. Jednak już w 1905 r. Stryjeński musiał willę sprzedać ratując się przed bankructwem. Willę nabył wówczas znany warszawski lekarz Teodor Dunin (1854 1909), o czym pisała jego bratanica, pisarka Helena Duninówna (1888 1971) w książce zatytułowanej Ci których znałam. Na kartach książki wspominała m.in. gości odwiedzających dom:

Było to w Zakopanem, w ślicznej willi „Schodnica”, położonej na stoku Gubałówki i należącej wówczas do stryja mego, znanego lekarza, dr Teodora Dunina. Była w „Schodnicy” wielka, jak ogromny, głęboki pokój, weranda. Z tej werandy widziało się – w dole – wąwóz zakopiańskiej doliny, szeroki, olbrzymi płat zielonych, rozłożystych łąk, a potem daleki łańcuch gór, przecudna panorama Tatr z Giewontem, który wznosił się tuż, tuż, naprzeciwko naszych oczu. […] Na tej werandzie siadywał czasem Tetmajer. Pamiętam dobrze jego dość wysoką, elegancką postawę, doskonały ubiór, przystojną twarz z pięknym ciemnym wąsem, jego pewną siebie uprzejmość, towarzyską gładkość i – zamyślone oczy. Pamiętam, jak pewnego razu, patrząc w milczeniu na omgloną dalekość gór, przesłonił oczy ładną, dobrze utrzymaną dłonią. Wydawało mi się to wtedy trochę sztuczne, zakrawało na pozę. Bo przecież obok, na tej samej szerokiej ławie pod ścianą werandy, siedział Jan Kasprowicz i też patrzył na góry: zwyczajnie, po prostu, z widocznym, nie ukrywanym zachwytem.

[HELENA DUNINÓWNA: Ci których znałam. Warszawa 1957]

 

Niestety zasłużony lekarz zmarł przedwcześnie 16 marca 1909 r. Willę zakupił zapewne jeszcze przed wybuchem I wojny światowej Bogusław Władysław Herse, właściciel Domu Mody Bogusław Herse w Warszawie założonego przez jego ojca. Ten przemysłowiec należał w młodym wieku do najbardziej aktywnych i – jak twierdzą Paryscy   najlepszych taterników między epoką Tytusa Chałubińskiego a czasami Janusza Chmielowskiego (m.in. w 1887 r. był z Ferdynandem Hoesickiem, Jędrzejem Walą młodszym i Klimkiem Bachledą na Łomnicy, Lodowym Szczycie, Wysokiej i Rysach, a w 1889 r. z tymi samymi oraz Janem Robertem Gebethnerem, Adolfem Scholtze na Gierlachu i Mięguszowieckim Szczycie). W 1918 r. jako właścicielka w dokumentach archiwalnych figuruje Emilia Herse, żona Bogusława. Zapewne w „Schodnicy” opisała wycieczkę w starym stylu, z kapelą góralską, w artykule zatytułowanym Rohacze, opublikowanym w 1912 r. na łamach czasopisma „Ziemia” (nr 38).

Po II wojnie światowej budynek został, jak większość prywatnych domów w PRL-u, objęty kwaterunkiem, co doprowadziło do znacznej jego dewastacji. Po zmianie ustroju polityczno-gospodarczego w 1989 r. przyszłość willi rysowała się niepewnie, planowano nawet jej rozbiórkę. Na szczęście nowi właściciele nie tylko nie dopuścili do zniszczenia budynku, ale przeprowadzili jego renowację i adaptację na stylowy pensjonat. 

Budynek reprezentuje wczesny rozwój stylu zakopiańskiego w wersji proponowanej przez profesjonalistę. Daje się zauważyć niemal całkowite wyeliminowanie dekoracji snycerskiej z elewacji (tylko wspomniana data: „R. P. 1897” ozdobiona cerhlicą i lelujami) oraz zdecydowanie funkcjonalniej rozplanowane wnętrza.