Dzieciństwo na Litwie (1851-1864)

Stanisław Witkiewicz urodził się 21 maja 1851 roku, jako dziewiąte dziecko Ignacego i Elwiry z Szemiothów Witkiewiczów. Wraz z rodzeństwem wzrastał w patriotycznej atmosferze domu, w którym kultywowana była tradycja narodowowyzwoleńcza głęboko zakorzeniona w historii rodu Witkiewiczów i Szemiothów, poparta przykładem rodziców. Ojciec Ignacy, pasierb Józefa Narbutta – bohaterskiego dowódcy powstania listopadowego na Żmudzi, jako siedemnastolatek uczestniczył pod wodzą swego ojczyma w tym zrywie niepodległościowym. M.in. jako jeden z niewielu wyszedł cało z szarży na Szawle, w której „Narbutt padł, padło trzech jego synów, padła reszta wyborowej młodzieży śmiercią bohaterów”. Matka Elwira, wg świadectwa córki Marii, „nade wszystko wszczepiała w nas najwyższe poczucie patriotyczne […], mówiła nam, że będąc wielkim narodem, jesteśmy w niewoli”. Jak pisała Barbara Wachowicz: „takim jak ona wystawia najwspanialsze świadectwo… rosyjski historyk powstania styczniowego – Mikołaj Berg”, który twierdził: „Kobieta polska jest wiecznym, nieubłaganym i nie wyleczonym spiskowcem […]. O, nie żartujcie z nią! Ona jest prawdziwie niebezpieczna”.

W rodzinie kultywowana była szczególnie postać stryja Jana Witkiewicza, legendarnego „Batyra”, starszego brata Ignacego. Jako uczeń VI klasy gimnazjum w Krożach założył wraz z Cyprianem Janczewskim tajne stowarzyszenie „Czarnych Braci”, którego celem było wywołanie zamieszek w szkołach, by zwiększyć liczbę „winowajców”, po rozbiciu filaretów („promienistych”). Mając szesnaście lat został aresztowany i osądzony na karę śmierci, którą wielki książę Konstanty złagodził, z powodu młodego wieku, na odbywanie służby w twierdzy Orsk w 5 batalionie, bez prawa awansu, z odesłaniem do miejsca przeznaczenia w kajdanach oraz pozbawienie szlachectwa. 8 marca 1824 roku „Czarnych Braci” wywieziono do twierdzy z Wilna do Moskwy, skąd etapami, zakuci w kajdany szli przez długie miesiące do miejsca przeznaczenia – na linię orenburską. Tu zaczął się uczyć języków miejscowych. Znakomicie opanował też język perski, arabski i język pusztu (afgański).

Dzięki poparciu Aleksandra Humbolta, który badając Góry Uralskie zatrzymał się w 1829 roku twierdzy orskiej i poznał szerokie zainteresowania Witkiewicza. Humbolt zabiegał w sprawie Witkiewicza u cara Mikołaja I, dzięki czemu dostał on awans na podoficera i po pewnym czasie opuścił Orsk i zamieszkał na stałe w Orenburgu i w charakterze tłumacza został przydzielony do komisji granicznej. Od tego momentu jego kariera potoczyła się już bardzo szybko — w 1832 roku awansowano go do stopnia podchorążego, a w 1834 został oficerem i adiutantem naczelnika Kraju Orenburskiego. W 1836 roku opuścił Orenburg i został rosyjskim agentem dyplomatycznym, któremu powierzono ważną misję w Azji Środkowej i Afganistanie. Z poręczonej misji wywiązał się doskonale, „odniósł oszałamiający sukces w pojedynku dyplomatycznym z agentem angielskim, porucznikiem Alexandrem Burnsem” i wtedy nagle został odwołany do Petersburga. Zginął 8 maja 1839 roku, w wieku niespełna 31 lat, w nader tajemniczych okolicznościach. Według wersji oficjalnej rządu carskiego Jan Prosper Witkiewicz zginął śmiercią samobójczą. Według wersji niektórych badaczy rosyjskich, mógł go uśmiercić wywiad angielski. Według wersji rodzinnej (do czego skłaniają się również współcześni badacze) przypisywano mu podstępny plan wplątania Rosji w wojnę z Anglią – zamordowała go carska ochrona. Maria Janion w tytule jednego ze swych esejów nazwało go „jedynym prawdziwym Wallenrodem”.

Niezwykle zasłużoną dla kultury polskiej postacią był wuj Franciszek Szemioth, starszy brat matki. Również on był bohaterem powstania listopadowego, ale także uczestnikiem walk „o wolność waszą i naszą” w okresie Wiosny Ludów w 1848 roku. Przede wszystkim jednak należał do najbliższego grona przyjaciół Adama Mickiewicza, nazwany został przez Marię Przeździecką-Walewską „druhem Mickiewicza”. Przyjaźnił się również z Juliuszem Słowackim, co wieszcz uwiecznił wierszem Do Franciszka Szemiotha (1846). Ciepło pisał o nim również Zygmunt Krasiński w liście do Stanisława Edwarda Koźmiana, w którym zdawał relację z bitwy pod Nowarą (1848), gdzie wojska Sardynii pokonane zostały przez Austrią: „Szemiot [!] zdrów, tylko gardło mu i ręka spuchła od krzyku i bicia płazem uciekających własnych żołnierzy. […] Przegrana pod Nowarą straszną nam […] bo najlepsi i najgodniejsi z naszych tam byli”.

Obok patriotyzmu rodzice od najmłodszych lat wpajali dzieciom poszanowanie kultury ludowej i ludu. Najstarsza siostra Stanisława wspominała po latach: „Poczucie sympatii i tradycji związku z ludem przekazali nam Rodzice. Każde z nas po żmudzku mówiło”. Potwierdziła to druga siostra Maria, która pisała: „Dzieci poszawskie były nauczone tak samo szanować i kochać Marcina furmana, Barłuka, Winceluka, jak i każdego z przyjezdnych gości. Ich niedola, choroba znajdowała we dworze współczucie, pomoc i radę. – Była szkółka, gdzie się uczyło po kryjomu dzieci służby folwarcznej w ich rodzinnym języku litewskim, był też i szpitalik…”.

Zetknąć się musiał wówczas nie tylko z ludem, ale także z dominującym na Żmudzi w połowie XIX stulecia drewnianym tradycyjnym budownictwem ludowym, o oryginalnej dekoracji i wystroju architektonicznym. Charakterystycznym elementem żmudzkiego krajobrazu kulturowego był przydrożny krzyż-kapliczka, tzw. smuktalis. W 1891 roku artysta pisał: „Pierwszy lepszy krzyż na Żmudzi, wystrugany przez nie uczonego snycerza wiejskiego, zastanawia oryginalnością pojęcia religijnego tematu i samodzielnością wykonania. Widzi się w nim zaczątek sztuki rodzącej się…”. O tym, że smutkalis wrył się w jego pamięć na całe życie, potwierdza także fakt, że ostatnim życzeniem Witkiewicza było, by na grobie postawiono mu właśnie żmudzki krzyż, który mógł pamiętać tylko z dzieciństwa. Nie musi to oczywiście świadczyć o zainteresowaniu małego Stanisława sztuką ludową, ale z pewnością zwraca uwagę na fakt uwrażliwienia na oryginalność sztuki ludowej i tradycyjny krajobraz kulturowy.

Najstarsza siostra Elwira Jagminowa pisała w swych wspomnieniach, że „Stach od dzieciństwa miał wielkie upodobanie w kopiowaniu różnych ilustracji…”

W 1861 roku ogarnął Litwę żar przedpowstańczych manifestacji. „Żyło się tak nadzwyczajną atmosferę wiary, zachwytu, nadziei” – wspominała Maria Witkiewiczówna. Gdzie indziej zaś pisała: „Zaczęło się gorączkowe życie, trzeba było działać, rozpalić ten sam ogień w duszach wszystkich, męża, sąsiadów, chłopów i żydów!” Po kilkunastu miesiącach „Nadszedł wreszcie punkt najwyższego napięcia, powstanie wybuchło; zaczęły się formować partie: ks. Mackiewicza, Staniewicza, Cytowicza i wojewody Laskowskiego, z zamiarem przyłączenia się do innych partii żmudzkich”. Rząd Narodowy mianował Ignacego naczelnikiem cywilnym powiatu szawelskiego. „Dostawiał konie, obrok, żywność, broń…” Jak wspominała Maria: „Cała dzieciarnia poszawska w tem wszystkiem brała udział i dzielnie pomagała. Wieczorem robiło się stosy szarpii, szyło z jedwabnych sukien matki koszule dla powstańców, robiło bandaże”.

Na początku kwietnia roku 1863 powiaty rosieński, kowieński, szawelski były w ogniu powstania. Sierakowski wiódł swoje oddziały w triumfalnym pochodzie. Jednak 8 maja ciężko ranny Sierakowski dostał się do niewoli. Według relacji Marii Witkiewiczówny: „Zaczęły się teraz dnie straszne; po cudnych chwilach przyjmowania naszego wojska, po tej samej alei lipowej waliła czerń moskiewska. […] Partie rozbite w Szawelskim nie mogły gromadzić się jawnie, już się nie pokazywały, przytułkiem ich był las, dokąd żywności dostarczały im okoliczne dwory”.

Także „Mały Staś okazał się w tym wypadku nadzwyczaj pożyteczny. Zaprzęgało się do wózka kuca, malec siadał, brał lejce i pomykał krętymi dróżkami do obozu, gdzie go z upragnieniem wyczekiwano, bo wózek był dobrze wyładowany nie byle jakimi prowiantami: prócz żywności i papierosów była beczułka prochu, cenniejsza dla nich od bochenków chleba”. Po latach Stanisław Witkiewicz wspominał: „…w lasach, na mrozie wygłodzone i obdarte szczątki powstańczych partii tułały się niosąc z sobą nieszczęście, śmierć, lub wygnanie… Straszne to były czasy”. Powstanie znalazło też odbicie w późniejszej twórczości malarskiej artysty.

Powstanie upadło. Ignacy Witkiewicz został aresztowany, a Poszawsz skonfiskowano. Grożący ojcu wyrok śmierci lub dożywotnich ciężkich robót – dzięki nieustającym zabiegom matki – zamieniono na zesłanie do środkowej Rosji. Podobny wyrok zasądzono matce, siostrze Barbarze i bratu Janowi. Ukrywający się najstarszy brat Wiktor skazany został zaocznie na karę śmierci, ale z pomocą rodziny udało mu się zbiec za granicę. Dzięki zabiegom matki, w drodze łaski, pozwolono wszystkim skazanym członkom rodziny na wyjazd do Tomska na Syberii. Stanisław, Maria i Eugenia wyruszyli wraz z rodzicami jako tzw. towarzyszący. Najboleśniejsze wspomnienie tej podróży, to spotkane grupy wygnańców: „Wlekli się otoczeni konwojem, który ich popędzał krzykiem, a nieraz groził knutem; szli przez zakurzone drogi, sami prochem okryci, z brzęczącymi łańcuchami u nóg”.

Pobyt w Tomsku – szkoła życia i dojrzewanie (1864-1868)

1 września 1864 roku, po miesięcznej podróży, rodzina Witkiewiczów dotarła do Tomska. Na dwadzieścia tysięcy mieszkańców w mieście było ponad tysiąc Polaków. Maria Witkiewiczówna wspominała: „W Tomsku zastaliśmy już dużą garść wygnańców z rodzinami. Wszystkie zabory były reprezentowane, naturalnie Galicja i Poznańskie w małej liczbie, kresy zaś, a właściwie Litwa najliczniej, Kongresówka, a zwłaszcza Warszawa też pokaźnie. Tutaj naprawdę była unia narodów i stanów. Tworzyliśmy jakby jedną rodzinę, łączyła nas wspólna bieda, nieszczęście i choroby, a tęsknota najbardziej żarła starszych, których idea jakby zbankrutowała, a cała przyszłość zapadła się w grób”.

Dzieci i młodzież nie miały powodów do rozpaczy. Maria w nie opublikowanej wersji swych wspomnień stwierdziła: „Okres czteroletni pobytu w Tomsku był dla młodego Witkiewicza najcudniejszą szkołą życia. Tutaj nauczył się spełniać czyny najwyższego altruizmu, doprowadzając do wyrzeczenia się wszelkiego egoizmu”. Tak więc kilkunastoletni Staś, podobnie jak reszta rodzeństwem, starał się pomagać rodzicom w zdobywaniu środków do życia, m.in. „produkując” i sprzedając papierosy oraz pomadę o różnych zapachach”.

Była też wśród przyjaciół rodzina Stanisława Antoniego Prószyńskiego, fotografika aresztowanego za przygotowania powstania na Litwie jeszcze przed wybuchem i pognanego piechotą na Sybir, a w Tomsku co i raz przetrzymywanego w więziennej celi. Jego syn Konrad, ochrzczony imieniem Mickiewiczowskiego bohatera został „nieodłącznym towarzyszem” Stacha Witkiewicza, rówieśników połączyła prawdziwa „spółka pracy i myśli”. Maria pisała:

Nasze niedziele były bardzo ciekawe, a prowadzone rozmowy dla przysłuchujących się dzieci bardzo pouczające. Samo […] obcowanie z ludźmi tej miary […] mogło oddziaływać dodatnio przede wszystkim na chłopców.

Wspominając lekcje udzielane Stachowi i Konradowi przez „ludzi światłych” Maria pisała, że w tej osobliwej szkole wygnańczej „więcej mówiło się o polityce, filozofii i sztuce, niż o gramatyce…” Mamy też bardzo cenne wspomnienie samego Konrada, odnoszące się do sybirskiej edukacji obu chłopców:

Żyło w Tomsku kilkuset wygnańców ze wszystkich sfer, od najniższych do najwyższych. […] Lgnąłem sercem do wszystkich jak do braci, każdego wypytywałem ciekawie o jego strony rodzinne i wypadki z powstania. Z ust ich, bez książki uczyłem się geografii kraju i dziejów powstania.

Chłopcy kształcili się też sami. I ciała i dusze. Konrad pisał:

Studiowałem mapy kraju naszego […] pływałem, jeździłem konno, czytałem, co się nadarzyło a między innymi Mickiewicza i zapewne z tego powodu zacząłem wiersze pisać, głowa była pełna marzeń i planów na przyszłość.

W Tomsku młody Witkiewicz zaczął rozwijać zainteresowania malarskie ucząc się rysunku z natury i korzystając z rad warszawskiego zesłańca, litografa Juliusza Volkmara Flecka. Jego biogramy wspominają o litografiach – wizerunkach Tomska, wydanych w Warszawie. Dziesięć z nich odszukał prof. Antoni Kuczyński w zbiorach Biblioteki Państwowego Uniwersytetu w Tomsku. Zachował się również album Flecka zatytułowany Pamiątka Syberii, zawierający czterdzieści rysunków przedstawiających miasto, stanowiących podstawę wydania litografii.

We wspomnieniach Marii Witkiewiczówny czytamy:

… towarzysz niedoli z Warszawy, który przechodząc koło stołu, spojrzał na rozłożone na nim arkusze papieru, zarysowane zdolną ręką widokami mu nieznanymi i końmi, zatrzymał się i wykrzyknął: A co to? Kto rysuje? Przyszedł Staś, ładny i miły, a gdy z nim się zapoznał, zaczął głośno wołać: Dajcie mi go państwo, jestem rysownikiem pism ilustrowanych, wasz syn życie moje ocali, będę go uczyć i kochać.

Był to pierwszy mistrz Stasia, który robił ogromne postępy, a razem z tym pomagał mnie i wymyślał zarobkowe prace. […]

Staś zawsze, jak mógł, pracował i wolne chwile poświęcał rysunkom. Pan Fleck wrócił uwolniony do Warszawy. Stasia zaprosili do pomocy w handlu dwaj wygnańcy pp. Smolak i Pożaryski, aż pewnego dnia jeden z nich, p. Pożaryski, wzdychając powiada: szyldu nam trzeba, Stachu, namaluj.

Stacho zaczął się ceremoniować, że przecież jeszcze olejną farbą nie próbował nawet malować. Nic nie szkodzi, zakrzyczeli obaj kupcy, namalujesz doskonale. Nazajutrz Pożaryski przeszukał Tomsk cały aż się dowiedział, że tylko u malarzy cerkiewnych dostanie materiały do malarstwa potrzebne, więc tam się udał i z triumfem, złożył przed Stasiem płótno już gotowe pod farbę, farby petersburskie i pędzle. Staś naszkicował, a w parę tygodni mieszkańcy Tomska ze zdumieniem oglądali ślicznego Turka z fajką, cybiki z herbatą, miski chińskie z różnymi gatunkami kaszy, na drugiej połowie ogromną głowę cukru, pudełka cukierków, od głowy cukru oczu nie mogli oderwać – jednocześnie kupowali na zabój, a artysta spracowany pędził ‘tieleżką’ do sklepów hurtownych po towar.

Z okresu syberyjskiego (1865) zachowały się nieliczne szkice przedstawiające zwierzęta domowe oraz ludzi, np. Byk syberyjski, Kozy, Żyd z workiem na plecach. Z lat późniejszych znane są dwa rysunki – Przed odkryciem dróg żelaznych, ofiarowany ojcu w dniu imienin 31 lipca 1867 r. oraz Kałmuk z 28 stycznia 1868 r. Miejsce zesłania dało możliwość ujrzenia wyjątkowo oryginalnego budownictwa drewnianego Zachodniej Syberii. W maju 1868 r. siedemnastoletni Stanisław Witkiewicz z kolegą, Konradem Prószyńskim, opuścił Tomsk i udał się do Petersburga, by podjąć starania o amnestię dla zesłanej rodziny. Decyzję tę przyspieszył pogarszający się stan zdrowia ojca, który od pewnego czasu ciężko chorował na serce.

Okres studiów – Petersburg i Monachium (1868-1875)

W Petersburgu Witkiewicz spotkał się z bratem Ignacym, studiującym prawo na tamtejszym uniwersytecie. Dzięki jego wcześniejszym interwencjom, uzyskano zgodę na powrót do Królestwa dla wszystkich zesłanych na Syberię członków rodziny. Oczekując na ich przyjazd, Stanisław nawiązał kontakt z rodziną matki, a po krótkiej wizycie w majątku jej brata, wyjechał najpierw do Krakowa, a potem do Warszawy. Podróż ta była powodem ogromnego rozczarowania – oczekiwał przygotowań do kolejnego zrywu przeciw zaborcom, a „znalazł naród w uśpieniu”. We wrześniu 1868 roku powrócił do Petersburga, gdzie przystąpił do egzaminu na studia malarskie w tamtejszej Akademii Sztuki. Zachowała się jego praca egzaminacyjna – rysunek głowy gipsowej – z adnotacją „Отказано”. Rozpoczął studia prawdopodobnie w charakterze wolnego słuchacza.

Jesienią z Syberii powróciła Elwira Witkiewiczowa wraz z synem Janem i trzema córkami – Barbarą, Marią i Eugenią. Uwolnienie dla ojca przyszło zbyt późno. Nie wytrzymał trudów podróży powrotnej – zmarł na pokładzie parostatku płynącego rzeką Ob do Tobolska. Po krótkim pobycie w Petersburgu Witkiewiczowie wyjechali na krótko do Warszawy, potem do krewnej na wieś w okolice Łowicza, a wreszcie do Urdominy, do ciotki Suchorzewskiej, siostry Elwiry Witkiewiczowej. Wkrótce, podczas epidemii tyfusu, ciotka Suchorzewska zmarła, a majątek odziedziczyła pani Elwira. Dwór urdomiński stał się na pewien czas domem rodzinnym Witkiewiczów. Tu Stanisław przyjeżdżał z Petersburga na wakacje i święta. Z okresu studiów petersburskich zachowały się nieliczne szkice, np. Dziewczyna z koszem (1868), Uzbrojony muzułmanin (1869), czy rysunki głów gipsowych. Studiując malarstwo na Akademii Sztuki coraz więcej czasu poświęcał na samokształcenie. W muzeum sztuki, Ermitażu, zetknął się po raz pierwszy z malarstwem europejskim. Z tego okresu zachowała się kopia fragmentu obrazu Constanta Troyona, Na targu (ok. 1870–1871). Musiał też zdobywać środki do życia, udzielając np. korepetycji, bowiem majątek nie przynosił dużego dochodu.

W latach studenckich Witkiewicz zetknął się po raz pierwszy z pismami Hipolita Taine’a. Na Akademii miał też możliwość zapoznania się z poglądami na sztukę czołowego ówczesnego krytyka rosyjskiego, Włodzimierza Stasowa, a także z lansowanym w tym czasie stylem ruskim, folklorystyczną propozycją stylu narodowego w Rosji. W okresie petersburskim formowały się poglądy Witkiewicza na kwestie społeczne, rolę sztuki i powołanie artysty, z czym wiązało się uwielbienie dla Matejki oraz malarstwa historycznego. Po dwóch i pół roku, w czerwcu 1871 r., Witkiewicz rzucił Akademię zniechęcony systemem nauczania. Wakacje spędził w Urdominie, gdzie prawdopodobnie powstał – o ile wierzyć przekazom – pierwszy samodzielny obraz olejny początkującego malarza pt. Zachód słońca nad jeziorem.

Jesienią 1871 roku Stanisław Witkiewicz wyjechał na dalsze studia malarskie do Monachium z zamiarem wstąpienia do Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych. Planował naukę w pracowni Hermana Anschütza. Oficjalnie jego studia na akademii monachijskiej trwały sześć tygodni. Nadal pozostawał jednak w Monachium, prawdopodobnie ucząc się rysunku i być może uczęszczając na wybrane zajęcia jako wolny słuchacz. Taki sposób kształcenia – indywidualny, z dużym naciskiem na samokształcenie – preferował do końca życia, a świadectwa i dyplomy nie miały dla niego żadnego znaczenia. O swojej edukacji pisał 20 lat później:

… jedyne świadectwo szkolne, jakie kiedyś miałem było świadectwem ukończenia trzech klas gimnazjum w Szawlach, byłem też dwa lata w petersburskiej akademii bez żadnego skutku i sześć tygodni w akademii monachijskiej. Oto wszystko, co mogę o mojej naukowej karierze powiedzieć.

Czas spędzony w Monachium miał dla ukształtowania się osobowości artysty znaczenie przełomowe, dzięki wpływowi takich artystów jak Maksymilian Gierymski, czy Adam Chmielowski. Ten ostatni, oddziaływał na Witkiewicza także w latach późniejszych, w tzw. okresie warszawskim. W Monachium przyjaźnił się początkowo z Henrykiem Siemiradzkim (którego znał z Petersburga), a nieco później z Józefem Chełmońskim. Poznał też Aleksandra Gierymskiego, z którym zbliżył się kilkanaście lat później, w okresie „Wędrowca”. W czasach monachijskich nastąpiła surowa rewizja poglądów Witkiewicza na malarstwo historyczne. Zwrot, który został wówczas zapoczątkowany w ocenie twórczości Matejki i całej szkoły malarstwa historycznego, odegrał ważną rolę w późniejszym okresie działalności Witkiewicza jako krytyka i teoretyka sztuki. Z czasów studiów monachijskich nie zachował się żaden obraz artysty, znane są natomiast dwa obrazy namalowane podczas wakacji spędzonych w Urdominie – prawdopodobnie z roku 1873 – Dwór w Urdominie oraz Oficyna w Urdominie. Na okres monachijski biografowie datują też część prób prozatorskich i poetyckich młodego artysty.

Po powrocie do kraju, prawdopodobnie pod koniec 1873 roku, zamieszkał z matką i dwoma siostrami – Marią i Eugenią – w Warszawie, a w Urdominie pozostał Jan Witkiewicz wraz z żoną. Istotną rolę w rozwoju młodego artysty odegrała pracownia malarska, wynajęta na poddaszu „Hotelu Europejskiego”. Bywali w niej monachijscy koledzy Witkiewicza – Adam Chmielowski, Józef Chełmoński, Stanisław Masłowski, Henryk Piątkowski, Wacław Szymanowski. Pracownia stała się ważnym miejscem spotkań młodych artystów. Z tego okresu znane są trzy obrazy Witkiewicza, sygnowane na rok 1875 – powstałe pod wyraźnym wpływem Maksa Gierymskiego i Józefa Chełmońskiego – Polowanie z chartami, Na pastwisku (Pastuszka owiec, Przyjaciółki) oraz Orka. Dwa ostatnie wystawił w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. Był to debiut malarski artysty. Obrazy zostały wprawdzie zauważone, ale przyjęto je bardzo krytycznie. Nie mogąc utrzymać się ze sprzedaży obrazów, początkujący malarz zmuszony był wykonywać za „pół darmo” ilustracje do pism warszawskich.

W 1875 roku Witkiewicz nawiązał nowe przyjaźnie, poznał m.in. Henryka Sienkiewicza, Bolesława Prusa ale przede wszystkim znalazł się w gronie wielbicieli urody i talentu Heleny Modrzejewskiej. Prawdopodobnie w połowie lat siedemdziesiątych poznał również Władysława Matlakowskiego oraz Bronisława Dembowskiego. Znajomości z tego okresu odegrały znaczącą rolę w latach późniejszych. Rok 1875 okazał się ważny dla dalszego rozwoju osobowości Witkiewicza także dlatego, że w prasie warszawskiej po raz pierwszy podjął polemikę z Henrykiem Struve. Jego List do Redaktora  był protestem przeciwko artykułowi krytyka „Kłosów” zatytułowanemu Aleksander Wagner i jego obraz «Wyścigi w Cyrku Rzymskim». Witkiewicz zarzucił Struvemu podawanie fałszywych informacji, a w podtekście podważał także stosowane przez krytyka metody. W tym czasie przyszły autor Sztuki i krytyki u nas nie był jeszcze przygotowany do toczenia batalii o nowe oblicze krytyki artystycznej. Nastąpiło to dziesięć lat później, zaś jego przeciwnikiem został ponownie Struve. Grunt pod owe polemiki urabiał Cyprian Godebski w Listach o sztuce, drukowanych w „Gazecie Polskiej”. Nie trwało to jednak długo, bowiem wyjechał on z końcem 1875 r. do Paryża, zabierając Chełmońskiego, Piątkowskiego i Szymanowskiego.

Ocierając się o elitę intelektualną i artystyczną dawnej stolicy, Witkiewicz interesował się nie tylko sztuką ale także poezją, literaturą, sprawami narodowymi. Efektem jego rozwoju duchowego i emocjonalnego było kilkanaście utworów poetyckich i prozatorskich napisanych na przełomie 1875 i 1876 roku . Wyrażały one uczucia, którymi targana była dusza młodego artysty – nienawiść do otaczającej rzeczywistości, miłość do Ojczyzny, a także fascynacja kobietą; formą i ekspresją nawiązywały do tradycji romantycznej. Bezpośrednich przyczyn powstania większości z nich, jego biografowie dopatrują się w „straconych złudzeniach” w związku z zanikaniem powstańczego entuzjazmu. Liryki miłosne napisał pod wpływem uczucia do Heleny Modrzejewskiej. Nawiasem mówiąc jej urokowi ulegli także Henryk Sienkiewicz, Aleksander Gierymski i Adam Chmielowski.

Dojrzewanie osobowości – Warszawa (1876-1883)

Trudne warunki życia, a przede wszystkim brak perspektyw rozwoju artystycznego, stały się przyczyną powstania, w gronie przyjaciół Heleny Modrzejewskiej, pomysłu wspólnego wyjazdu do Ameryki Północnej. W lutym 1876 r. wyjechał Henryk Sienkiewicz, w lipcu Modrzejewska z mężem Karolem Chłapowskim oraz przyjaciółmi. Zabrakło wśród nich Adama Chmielowskiego  i Stanisława Witkiewicza, którzy nie dysponowali pieniędzmi na tak kosztowną wyprawę. Artysta intensywnie więc malował i wystawiał obrazy w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. W 1876 roku zaprezentował dwa płótna – Moja żona i ja (Trójka syberyjska) oraz Na Uralu. Na ten rok datowana jest też tempera zatytułowana Postój pod skałami, namalowana jako ilustracja korespondencyjnych opisów amerykańskiej wyprawy przyjaciół. Nie mogąc utrzymać się z malarstwa, Witkiewicz musiał zarabiać na życie – podobnie jak wielu jego kolegów – pracami ilustratorskimi wykonywanymi do czasopism oraz książek. Podejmując polemikę ze swym przyjacielem Adamem Chmielowskim, napisał pierwszą rozprawę krytyczną zatytułowaną Co to jest sztuka. Być może była to pierwotna wersja szkicu Myśli o sztuce, opublikowanego na łamach lutowego numeru nowego tygodnika warszawskiego, „Biesiady Literackiej”. Prawdopodobnie w tym samym czasie powstał też artykuł dotyczący aktualnych problemów społecznych, w którym wypowiedział się jako zwolennik idei pozytywistycznych. I ta praca nigdy nie została wydrukowana.

W roku 1877 z Warszawy wyjechał ostatni z bliskich przyjaciół Witkiewicza, Adam Chmielowski. Osamotniony artysta dużo malował, a także wystawiał. Obrazy z tego roku – Wąskie wrota (Za ciasne wrota) oraz Jesień – eksponowano w „Zachęcie”. W tym czasie namalowany został także Młynek oraz być może Grajek (Perły i śmiecie, Świat i poeta), będący symbolicznym portretem Heleny Modrzejewskiej. Malarz wykonał też ilustracje do albumu Wilanów dawny i teraźniejszy, z opisami Hipolita Skibniewskiego i Wojciecha Gersona. Niewykluczone, że pod wpływem osamotnienia napisał Witkiewicz poemat prozą O dobrej śmierci, chociaż większość biografów przyjmuje za Marią Witkiewiczówną, że powstał raczej w Monachium w roku 1872.

W 1878 r. Stanisław Witkiewicz wyjechał wraz z ciężko chorym na gruźlicę kuzynem do Hiers, miejscowości położonej na południu Francji. Po kilku miesiącach krewny zmarł, a Witkiewicz wyjechał do Paryża, gdzie zatrzymał się na krótko u Józefa Chełmońskiego. Nie zachowało się żadne wspomnienie malarza z tego pobytu. Niewykluczone, że przeżycia związane ze śmiercią krewnego nie sprzyjały spotkaniu przyjaciół. Mogło też dojść między nimi do nieporozumień, o co przy znanej drażliwości artysty nie było trudno. Po powrocie do Warszawy Witkiewicz powrócił do „roboty malarskiej”. Namalowane w tymże roku obrazy – Przed karczmą (Karczma w lesie) oraz Pogrzeb wiejski (Pogrzeb, Pogrzeb na wsi, Pogrzeb powstańca, Pogrzeb zesłańca na Sybir) – były wystawione w TZSP. Podobnie jak wcześniejsze, malowane były one pod wyraźnym wpływem braci Gierymskich i Józefa Chełmońskiego. Dostrzeżone zostały przez krytykę i przyjęte raczej przychylnie. Witkiewiczowi zaczęło się również układać w życiu osobistym, gdyż prawdopodobnie w tym czasie zaręczył się z siostrą swojego przyjaciela z dzieciństwa, Marią Pietrzkiewiczówną.

Jesienią 1878 lub wiosną 1879 r. Witkiewicz wyjechał do Kazimierza nad Wisłą, gdzie malował Jarmark w małym miasteczku (Targ na konie w małym miasteczku, Targ na Pradze). Zatrzymał się wówczas w klasztorze, w którym z powodu chłodów zaziębił się i w rezultacie dostał zapalenia płuc. W wyniku powikłań wywiązała się gruźlica, którą być może zaraził się od krewnego podczas pobytu we Francji. Od tej pory choroba będzie decydowała o losach artysty. W 1879 r. Jarmark… wystawiono na Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Monachium. Krytycy ocenili go jako jeden z najlepszych zaprezentowanych obrazów polskich. Z tego roku znane są jeszcze dwa płótna – Nocny jeździec (Postój w nocy, Kurierka z czasów powstania 1863) oraz Skruć cugle! Broń do ataku. Przychylność krytyki, która zaczęła dostrzegać w nim obiecującego malarza, a także opinia przyjaciół o jego talencie, rokowały jak najlepiej. Trudno jednak było poważnie myśleć o karierze artystycznej mieszkając w Warszawie (w tym czasie przy ul. Hożej), a na wyjazd za granicę stale brakowało pieniędzy.

W 1880 roku wystawił Jarmark w małym miasteczku w Salonie Ungra, a w „Zachęcie” świeżo namalowany obraz Pożegnanie pułku w 1809 r., który nie zyskał aprobaty krytyki. Z tego samego roku zachował się także Portret Ignacego Witkiewicza na koniu. W połowie lata dała znać o sobie choroba. Zamiast malować, Witkiewicz za poradą lekarzy wyjechał do Marienbadu. Ze względu na pogodę pobyt nie dał żadnej poprawy. Skierowano go do Meranu, gdzie wyjechał w połowie września. W kurorcie spędził jesień i zimę. Tam poznał przyszłą żonę Henryka Sienkiewicza, Marię Szetkiewiczównę oraz towarzyszącą jej przyjaciółkę, narzeczoną Bronisława Dembowskiego, Marię Sobotkiewiczównę. Ten pozornie błahy epizod odegrał istotną rolę w późniejszym życiu Witkiewicza. Wiosną 1881 r. artysta opuścił Meran. Prawdopodobnie  w towarzystwie Józefa Chełmońskiego pojechał do Wenecji . O eskapadzie nie zachowała się jednak żadna wzmianka w ówczesnej korespondencji, oprócz wspomnienia po latach w liście do syna.

Od 26 maja 1881 r. Witkiewicz przebywał już w Monachium. Miał nadzieję, że uda mu się utrzymać z malarstwa. Jeszcze w tym samym roku namalował obraz zatytułowany Ranny powstaniec (Powstaniec raniony przed szpitalem), który wystawił w Budapeszcie. Jesienią nadeszła do Monachium propozycja od Heleny Modrzejewskiej, odbycia wspólnej podróży do Włoch, Grecji i Egiptu, której malarz nie był w stanie przyjąć z przyczyn finansowych. W rozgoryczeniu napisał długi poemat W Twoim Egipcie pod granitów gmachem…, pozostając pod wyraźnym wpływem Słowackiego. Na przełomie 1881 i 1882 r. namalował szkic do obrazu Pogrzeb na Litwie (Pogrzeb o zachodzie słońca), ukończonego w Warszawie sześć lat później. Obrazy z roku 1882 – Powstaniec zabity (Pod lasem, Epizod wojenny, Po ataku), Jeźdźcy oraz Na jarmarku – wysłane do Warszawy, wystawione zostały w „Zachęcie” i przychylnie przyjęte przez krytykę. Wszystkie zakupiło Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Wiosną do Monachium przyjechała Helena Modrzejewska z mężem, Karolem Chłapowskim, co było okazją do spotkania. W czerwcu bawili przejazdem Gustaw Sobotkiewicz z córką Marią, z którymi malarz również się spotkał, o czym zachował się ślad w korespondencji.

Brak pieniędzy był tak dotkliwy, że warunki życia w Monachium, w których artysta egzystował, były gorzej niż skromne. Niedożywienie i praca ponad siły doprowadziły do fizycznego wycieńczenia organizmu, a w konsekwencji do ciężkiego kryzysu zdrowotnego. Witkiewicz rozchorował się w lipcu, a jego stan był tak zły, że opiekujący się nim lekarz zażądał telegraficznie przyjazdu kogoś z rodziny. Pod opieką najmłodszej siostry Eugenii doszedł do siebie na tyle, że mógł opuścić Monachium i po krótkim pobycie w Warszawie wyjechał we wrześniu do Syłgudyszek. Prawdopodobnie późną jesienią udał się ponownie do Meranu, gdzie spędził zimę. Dopiero po powrocie do Warszawy zajął się ponownie „robotą malarską” w swojej pracowni w Hotelu Europejskim. Z 1883 r. znane są następujące obrazy: Wieczór zimowy, Wczesny śnieg, Portret majora Adama Ostaszewskiego po bitwie pod Dubienką – wystawione w Towarzystwie Zachęty Sztuk Plastycznych – oraz Zła wróżba i, być może, Niedźwiednicy. Prawdopodobnie w tym okresie powstały jeszcze dwa płótna – Sierotka i Odjazd sprzed ganku. Najwyraźniej nie mógł jednak utrzymać się z malarstwa, skoro nadal wykonywał rysunki do czasopism – głównie „Tygodnika Ilustrowanego”, „Kłosów”, „Tygodnika Powszechnego” – oraz książek.

Nie wiadomo jak potoczyłyby się dalsze losy Stanisława Witkiewicza, gdyby nie wizyta w jego pracowni Artura Gruszeckiego, który po zakupieniu „Wędrowca” przyszedł zamówić u artysty nową winietę pisma. Malarz musiał sprawić na Gruszeckim bardzo dobre wrażenie, skoro zatrudnił autora jednej publikacji na stanowisku kierownika artystycznego i etatowego krytyka. Jeszcze w grudniu 1883 r. Witkiewicz z zapałem zabrał się do pracy, snując plany zaprezentowania na łamach pisma najważniejszych polskich malarzy współczesnych – braci Gierymskich, Józefa Chełmońskiego, Henryka Rodakowskiego. Do zespołu redakcyjnego „Wędrowca” weszli także Antoni Sygietyński, Bolesław Prus, Piotr Chmielowski i Adolf Dygasiński. Istotną rolę w ustaleniu profilu pisma odegrał też Aleksander Gierymski, biorący udział w wielu dyskusjach redakcyjnych.

Okres „Wędrowca” i „Kłosów” (1884-1886)

Stabilizacja zawodowa sprzyjała także stabilizacji w życiu prywatnym. 5 stycznia 1884 r., po sześciu latach narzeczeństwa, Witkiewicz ożenił się z Marią Pietrzkiewiczówną. Ślub był bardzo skromny i nie spowodował przerwy w pracy. Witkiewicz zadebiutował jako krytyk artystyczny w pierwszej połowie 1884 r. publikując na łamach „Wędrowca”, trzy artykuły poświęcone twórczości malarzy niemieckich – Edwarda Gebhardta i Wilhelma Dieza, Friedricha Augusta Kaulbacha oraz Franciszka Defreggera. W następnych publikacjach, prezentujących malarstwo Jeana Luisa Ernesta Meissoniera i Arnolda Böcklina, próbował zakwestionować pogląd, że o wartości dzieła sztuki decyduje jego temat. Wyraził przekonanie, że pierwszorzędne znaczenie w tym względzie należy do formy, której artysta winien poszukiwać w naturze. W związku z powodzią, która dotknęła Warszawę w lipcu tegoż roku, współredagował almanach Na pomoc, z którego dochód przeznaczono na pomoc poszkodowanym. Wakacje spędził wraz z żoną w Połądze, czego plonem były bałtyckie szkice. Po powrocie nadal pisał, rysował i publikował. Z tego roku znany jest tylko jeden jego obraz, namalowany dla Heleny Modrzejewskiej, Ułani (Odwrót spod Moskwy). Pod koniec 1884 r. ukazał się pierwszy artykuł z cyklu Malarstwo i krytyka u nas. 

Cykl kontynuowano w następnym roku. Poszczególne artykuły pisał Witkiewicz w formie polemiki z Henrykiem Struve i innymi zachowawczymi teoretykami sztuki, których recenzje krytyczne ukazywały się na łamach pism warszawskich i krakowskich. Była to batalia o nowe oblicze polskiej krytyki artystycznej. W poszczególnych odcinkach autor bezkompromisowo zwalczał spekulatywną estetykę metafizyczną, wykorzystywaną ówcześnie w analizie dzieł sztuki. Witkiewicz w swych poglądach estetycznych, wyrastających z założeń myśli pozytywistycznej (Eugéne Véron , Emil Zola, Hyppolyte Taine), dążył do stosowania naukowych, obiektywnych metod krytyki artystycznej. Głównym założeniem Witkiewicza jako krytyka stał się sygnalizowany wcześniej pogląd, że o wartości dzieła sztuki decyduje artyzm i walory formalne, a nie treść, czy temat. Mimo pewnych zbieżności z poglądami Włodzimierza Stasowa, z którym mógł zetknąć się podczas studiów w petersburskiej Akademii Sztuki, ta właśnie teza różni obu krytyków. Obok czysto teoretycznych publikacji dotyczących „kuchni” krytyki artystycznej, ukazywały się nadal artykuły o malarzach – Brožiku, Gironie, Lesserze, Brožiku i Wertheimerze – w których miał możliwość zastosować w praktyce głoszone poglądy.

24 lutego 1885 r. urodził się Witkiewiczom syn, Stanisław Ignacy. Cała rodzina spędziła więc wakacje letnie w Syłgudyszkach na Wileńszczyźnie w majątku siostry Witkiewicza, Anieli Jałowieckiej. Jeszcze przed wyjazdem Witkiewicz namalował Połów wystawiony w salonie Krywulta. Po powrocie powstały natomiast Widok Bałtyku pod Połągą (Rybacy), Burza u brzegów Połągi oraz malowana dla Krywulta Próba konia. Efektem zeszłorocznego urlopu był także artykuł Lato w Połądze, drukowany na łamach „Wędrowca”. Pod koniec 1885 r. ukazały się w czasopiśmie kolejne, ważne dla Witkiewicza-krytyka, publikacje. Były to Album Maksa i Aleksandra Gierymskich, napisany przez Antoniego Sygietyńskiego we współpracy z Witkiewiczem oraz Mickiewicz jako kolorysta. W tym ostatnim krytyk dokonał analizy „warsztatu” malarskiego wielkiego romantyka, traktując go jako malarza kolorystę. Na początku 1886 r., w cyklu zatytułowanym Przegląd artystyczny, po raz pierwszy krytycznie wypowiedział się na temat malarstwa historycznego Jana Matejki. Przeprowadzając analizę Bitwy pod Grunwaldem, którą celowo zestawił z obrazem rodzajowym (Oczepiny Wojciecha Piechowskiego), zupełnie pominął wątki treściowe dzieła, natomiast zajął się wnikliwie elementami formy malarskiej. W kolejnych numerach ukazał się artykuł Wystawy konkursowe, w którym skrytykował dzieła oficjalnie nagrodzone na wystawie Towarzystwa Zachęty Sztuk Plastycznych. 

Zakopane (1886-1908)

Nadwątlone w latach młodości zdrowie oraz coraz wyraźniej ujawniająca się gruźlica, wymagały leczenia i wypoczynku. W lutym 1886 r. Stanisław Witkiewicz przyjechał po raz pierwszy do Zakopanego za namową Marii i Bronisława Dembowskich, którzy osiedlili się tu na stałe jesienią 1885 r. To pierwsze zetknięcie z przyrodą tatrzańską i kulturą górali podhalańskich stanowiło kolejny etap w rozwoju jego bogatej osobowości. Zaraz po powrocie do Warszawy, ukazały się w „Kłosach” dwa artykuły – Sabała (nr 1116) oraz Zakopane w zimie (nr 1120) – w których przedstawił na gorąco pierwsze swoje wrażenia z wycieczek i nowych znajomości (m. in. z Janem Krzeptowskim Sabałą i Wociechem Rojem). Z końcem 1886 roku ukazała się najważniejsza publikacja Witkiewicza związana jego pierwszym pobytem w Zakopanem. Był to reportaż literacki Tatry w śniegu, w którym po raz pierwszy zwrócił uwagę na budownictwo podhalańskie i możliwości wykorzystania jego oryginalnych form w architekturze rodzimej. Można przypuszczać, że pomysł zapożyczył z tzw. nieoficjalnego stylu narodowego, który rozwijał się w Rosji w latach 1860–1890, a z którym artysta mógł się zetknąć podczas studiów w petersburskiej Akademii Sztuki (1868–1871). Pisał: 

W ogóle chata góralska jest już wyższym typem budownictwa, w którym strona użyteczna jest przyozdobiona wyrazem pewnych potrzeb estetycznych. Jest to już nie surowy materiał, ale dość wyrobiony styl, z którego mogłoby się rozwinąć samodzielne i nowe budownictwo. (...) Dziwić się też doprawdy należy, że w żadnej z budowli stawianych prze «gości» w Zakopanem, nie spróbowano zużyć tak oryginalnych motywów budownictwa...

Najistotniejszym dziełem, nad którym w 1889 r. pracował Witkiewicz, był esej literacki zatytułowany Na przełęczy. Wrażenia i obrazy z Tatr, bogato ilustrowany własnymi rysunkami. Ukazywał się on w „Tygodniku Ilustrowanym” na przełomie 1889 i 1890 roku. Utwór nie wywołał jeszcze takiego zainteresowania, jakim cieszyło się rok później wydanie książkowe, tym niemniej, ta kolejna publikacja ponownie zwróciła uwagę na podhalańską sztukę ludową oraz moźliwości jej rozwinięcia w styl rodzimy. Osobiste interwencje artysty u inwestorów wznoszących wille w Zakopanem także przyniosły pewne efekty praktyczne. Otóż w kilku willach w stylu szwajcarskim pojawiły się podhalańskie elementy dekoracyjne – słoneczka, pazdury – a w jednym nawet dach półszczytowy.

Odcinkowe wydanie Na przełęczy zbiegło się w czasie ze stałym osiedleniem Witkiewicza w Zakopanem. Zamieszkał on w marcu 1890 r. przy Przecznicy (obecnie ul. Witkiewicza), dokąd sprowadził w czerwcu tegoż roku żonę wraz z pięcioletnim synem. Był to praktycznie przedostatni rok, w miarę systematycznej działalności Witkiewiczajako krytyka. M. in. w tym roku po raz kolejny powrócił do problematyki malarstwa historycznego autora Bitwy pod Grunwaldem w artykule Idea i prawda w obrazach Matejki, stanowiącym 6 i 7 rozdział rozprawy «Największy» obraz Matejki, drukowanej w 1887 r. w „Wędrowcu”. Do ważniejszych publikacji z tego czasu należą także artykuły o malarstwie Józefa Brandta i Aleksandra Gierymskiego. W 1890 r. ukazały się ponadto Niezałatwiona sprawa, Maniera, Samobójstwo talentu.

Podsumowaniem dorobku Witkiewicza jako krytyka miała być Sztuka i krytyka u nas, stanowiąca zbiorowe wydanie artykułów i recenzji z lat 1884–1890. W lecie 1890 r. artysta pracował nad skompletowaniem materiałów i układem dzieła, którego edycję planowano na jesień tego roku. Po kłopotach z cenzurą ukazało się ono dopiero w lutym 1891 r. W okresie zimowo-wiosennym ukazało się też książkowe wydanie Na przełęczy, wzbogacone nowymi ilustracjami, które cieszyło się wówczas dużym zainteresowaniem. Książka ta, prekursorska w stosunku do literatury Młodej Polski, uznawana jest dzisiaj za największe osiągnięcie pisarskie Witkiewicza.

W r. 1891 Witkiewiczowie zamieszkali na Krupówkach 8 u Jana Bachledy Grubarza. W tym też roku ponownie zajął się malarstwem, w związku z czym wynajął pracownię na poddaszu hotelu Urbana, „Jadwinówce”, stojącym w miejscu dzisiejszego hotelu „Morskie Oko” (Krupówki 30). Dzięki intrydze przyjaciół, m. in. Karola Potkańskiego i Heleny Modrzejewskiej, przyjął zamówienie na obraz, co miało mu pomóc w trudnej sytuacji finansowej. Namalował wówczas Romans w śniegu, obraz przedstawiający parę w pędzących saniach. Ostatecznie jednak obraz nie został sprzedany. Tymczasem, malowanie nadal przerywało mu pisanie. Na przełomie kwietnia i maja Witkiewicz wyjechał w charakterze korespondenta „Kuriera Warszawskiego” na międzynarodową Wystawę Sztuki do Berlina. Efektem tego wyjazdu był cykl artykułów pt. Z wystawy sztuki w Berlinie 1891, publikowany na łamach wiosennych numerów pisma. Tą publikacją Witkiewicz zamierzał zakończyć swoją działalność krytyczną i zająć się przede wszystkim malowaniem.

W drugiej połowie 1891 roku artysta rozpoczął jednak kolejną batalię publicystyczną, tym razem o rodzimą sztukę. Otworzyła ona nowy, być może najważniejszy, okres działalności twórczej Witkiewicza, tym razem jako architekta. Impulsem do rozpoczęcia tej walki był artykuł Leopolda Meyeta zatytułowany O szkołach zawodowych w Zakopanem, który ukazał się w jednym z zeszytów „Wisły”. W artykule tym autor wyraził bezkrytyczny zachwyt na temat mebli w „stylu zakopiańskim” wykonywanych od 1886 r. w Szkole Przemysłu Drzewnego. Oburzony Witkiewicz odpowiedział artykułem Styl zakopiański, opublikowanym w „Kurierze Warszawskim”. Zaatakował w nim Franciszka Neužila, dyrektora zakopiańskiej szkoły, za mizerne artystycznie wyniki prób wykorzystania podhalańskich motywów dekoracyjnych, czego przyczyną była – jego zdaniem – fałszywa metoda ich adaptacji, polegająca na mechanicznej aplikacji wyłącznie elementów dekoracji ornamentalnej.

W artykule Styl zakopiański Witkiewicz po raz pierwszy sprecyzował zasady powstania polskiego stylu narodowego, na bazie sztuki podhalańskiej. Jego zdaniem winno się to odbywać na drodze rozwoju wszystkich elementów formy artystycznej do „wyższych potrzeb ludzkich”, od architektury począwszy, a na rzemiośle artystycznym skończywszy. Przykładem tak rozumianego stylu góralskiego miał być mający się wkrótce budować dom Zygmunta Gnatowskiego, którego stylową architekturę miało uzupełniać takież wyposażenie. Jeszcze pod koniec 1891 r. powstały pierwsze szkice koncepcyjne, w których dojrzewała forma architektoniczna willi.

W trakcie budowy „Koliby” Witkiewicz pracował już nad kolejnym projektem – willi dra Bronisława Chrostowskiego. „Piepita”, bo o niej mowa, wzniesiona została przy ul. Chałubińskiego, w miejscu dzisiejszego „Palace”, jeszcze w roku 1893. Mimo licznych zajęć związanych z projektowaniem, nie zaniechał malowania. Trudno jednak dziś dokładnie ocenić dorobek twórczy artysty z początku lat dziewięćdziesiątych, gdyż pod koniec roku 1893 część obrazów uległa zniszczeniu podczas pożaru „Jadwinówki”, w której mieściła się pracownia malarska Witkiewicza. Z dzieł namalowanych w 1893 r. zachowała się jedynie Mgła wiosenna.

Kolejną realizacją architektoniczną Witkiewicza była wieża meteorologiczna, wzniesiona w dachu Muzeum Tatrzańskiego wiosną 1894 r. Pod koniec sierpnia tegoż roku, odbyło się huczne poświęcenie „Koliby”, która została uznana za sztandarowe dzieło nowego stylu – zwanego w tym czasie „podhalańskim”, „tatrzańskim” lub „góralskim” – uznawanego wówczas za „szczeropolski”. Podczas uroczystości poświęcenia budynku, rodzina postanowiła ufundować, w kościele parafialnym w Zakopanem, ołtarz św. Jana Chrzciciela. Wykonanie projektu zlecono Witkiewiczowi. Jeszcze we wrześniu „Koliba”, „Pepita” i wieża Muzeum zaprezentowane zostały na Wystawie Powszechnej we Lwowie. Efektem tej kolejnej akcji upowszechniającej nowy styl, były m. in. liczne zlecenia na projekty willi, domów, mebli oraz innych sprzętów i drobiazgów, którymi zarzucano Witkiewicza.

W 1895 r. powstały projekty willi Kossakowskich („Korwinówka” czyli późniejsza „Oksza”) oraz Dolińskich („Zofiówka”) – wzniesiona w latach 1895–1896. W tym czasie Witkiewicz zaprojektował też stylowe detale i ołtarze boczne do kościoła parafialnego w Zakopanem. Do 1897 r. wykonano troje drzwi frontowych, ławki, konfesjonały, witraże oraz ołtarz Matki Boskiej Różańcowej. Ks. Kaszelewski zerwał współpracę z Witkiewiczem w kwietniu 1897 r. Od tego czasu artysta pracował już tylko nad projektem kaplicy św. Jana Chrzciciela. W tym roku powstał m. in. obraz patrona kaplicy, będący równocześnie autoportretem Witkiewicza. W 1897 r. ukończony został także dom „Pod Jedlami” Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Projekt wykonał Witkiewicz w latach 1895–1896, będąc także głównym konsultantem przy wyborze lokalizacji. Bydynek uznany jest za najważniejsze dzieło architektoniczne twórcy stylu zakopiańskiego i zarazem szczytowe osiągnięcie tego kierunku.

W połowie lat dziewięćdziesiątych Witkiewicz sporadycznie tylko łapał za pióro. W 1895 r. na łamach „Wędrowca” ukazały się następujące artykuły napisane przez niego: Henryk Rodakowski (Wspomnienie pośmiertne), Wystawa Paryska 1900, Wiedeń 1683. W tym też roku napisał artykuł do „Gazety Lekarskiej” poświęcony pamięci Władysława Matlakowskiego, zatytułowany Matlakowski i sztuka ludowa. W artykule wspomniał o pierwszych próbach stylowych w architekturze murowanej. Chodziło prawdopodonie o przeróbkę projektu dworu Mikoła hr. Reya, którego autorem był Julian Lalewicz, z uwzględnieniem stylu zakopiańskiego. Stosunkowo dużo natomiast malował. W 1895 r. ukończony został najlepszy obraz artysty – Wiatr halny. Na ten rok datowana jest także Noc ukraińska i Uroczysko leśne. Być może w 1895 r. powstał autoportret z synem, zatytułowany Ojciec z synem na spacerze, znany z reprodukcji. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych Witkiewicz namalował szereg pejzaży tatrzańskich – Źródełko, Krokusy na śniegu, Hawrań i Murań, Sanna z Bystrego na Kasprową, Morskie Oko, Pejzaż zimowy w Tatrach nocą.

Na przełomie XIX i XX stulecia, styl zakopiański przeżywał swój rozkwit. Witkiewicz był zasypywany listami, które z reguły zawierały prośby o zaprojektowanie willi, kościółka, półki, szafki, itp. Nie na wszystkie był w stanie odpowiedzieć, nie wszystkie projekty zostały też zrealizowane. Ważniejsze budynki stylowe wzniesione według jego projektów lub koncepcji w tym okresie to dworzec w Syłgudyszkach na wileńszczyźnie, wzniesiony przez zakopiańskich górali (1899), wille w Zakopanem – „Konstantynówka” (1899–1900), „Lituania” (1899–1900), „Grażyna” (1900–1902) oraz dwór Steckich w Łańcuchowie (1902–1904). Na początku XX w. wykonany został wg projektu artysty wystrój sali teatralnej w hotelu „Morskie Oko” w Zakopanem oraz biblioteki w pałacu Marii Kleniewskiej w Kluczkowicach. Wiele projektów z tego okresu nie zostało zrealizowanych: willa Henryka Dynowskiego w Wiśle (1899), Dwór Stanisława Dłużewskiego w Dłużewie (1899), ratusz w Zakopanem (1899), czy Kurhauz w Połądze. 

Na przełomie wieków Witkiewicz zaprojektował też wiele drobiazgów stylowych, jak serwis do kawy – wykonany w fabryce porcelany w Sevres we Francji, a także jako wyrób srebrny, przez Wojciechowskiego – breloki, szpilki do krawatów, itp. Według jego projektów Firma Kerntopf i Syn wykonała pianino w stylu zakopiańskim, a firma Gołembiowskiego – zegary. W uznaniu zasług artysty, zapewne w dużej mierze za lansowanie stylu zakopiańskiego, Rada Gminy mianowała go honorowym obywalelem Zakopanego.

Na przełomie stulecia powstały ostatnie liczące się obrazy Witkiewicza. Były to Zmrok (1898), Kwitnące jabłonie (1899), nagrodzony na Wystawie Sztuki w Krakowie Obłok (1899) oraz Portret Wojciecha Roja (1900). W związku ze sprzedażą obrazu Owce we mgle Janowi Gwalbertowi Pawlikowskiemu, w r. 1900 artysta dokonał ostatecznego retuszu płótna. W latach późniejszych Witkiewicz chwytał za pędzel już tylko okazjonalnie, malując jeden obrazek w roku, jako prezent dla Marii Dembowskiej z okazji imienin. Były to m. in.: Jezioro z nenufarami (1901), Wiosenny krajobraz (1902), Wawel od strony Wisły (1903), Pejzaż zimowy w Tatrach (1904).

W pierwszych latach XX stulecia Witkiewicz zaangażował się czynnie w sprawy społeczne. Z publicystyczną pasją zajmował się sprawami wystawy paryskiej, niezdrowych stosunków zakopiańskich, organizacją ochotniczej straży pożarnej, a także cenzury. Z końcem 1902 i na początku 1903 roku opublikował na łamach „Przeglądu Zakopiańskiego” artykuł zatytułowany Bagno, w którym bezpardonowo obnażył miejscowe stosunki. Proces o zniesławienie, który wytoczył mu dr Jan Gaik, zakończył się uniewinnieniem artysty przez sąd we Lwowie.

Zdecydowanie ważniejsze znaczenie dla dorobku Witkiewicza miały biografie artystyczne, głównie malarzy, nad którymi pracował także od początku wieku. W roku 1900 ukazał się Juliusz Kossak, w 1901 Aleksander Gierymski, Jan Matejko oraz Jacek Malczewski. Ponadto w 1903 r. opublikowana została praca o zbiorach sztuki Józefa Siedleckiego pt. Dziwny człowiek. Nie zaniedbywał też Witkiewicz spraw związanych z lansowaniem i rozwojem stylu zakopiańskiego. W roku 1904 ukazał się pierwszy zeszyt Stylu zakopiańskiego – Pokój jadalny. W tym też roku opublikowany został w „Reformie szkolnej” artykuł Chrześcijaństwo i katechizm. O nauce religii w szkołach galicyjskich.

Ostatnie lata pobytu Witkiewicza w Zakopanem to przede wszystkim pisanie i projektowanie w stylu zakopiańskim. Zaraz po przyjeździe nadzorował budowę zaprojektowanych wcześniej dwóch obiektów – willi „Pod wykrotem” Bronisławy Kodratowiczowej (1905–1906) oraz kaplicy Serca Jezusowego w Jaszczurówce, ufundowaną przez Uznańskich (1905–1907). W latach następnych powstała „Dyrektorówka” wzniesiona przy Sanatorium Dłuskich w Kościelisku (1907) oraz kapliczka Korniłowiczów na Bystrem (1907). W tym też roku powstał pierwszy projekt murowanego gmachu Muzeum Tatrzańskiego, planowany jeszcze u zbiegu ul. Zamoyskiego i Chałubińskiego.

Z prac drukowanych ukazało się wznowienie Juliusza Kossaka (1906), wspólne wydanie Tatr w śniegu i Na przełęczy, poprzedzone obszerną przedmową zatytułowaną Po latach (1906), Kwiatki św. Franciszka (1907) oraz zbiorowe wydanie opowiadań gwarowych pt. Z Tatr (1907), drukowanych w latach 1892–1907 w czasopismach zakopiańskich, krakowskich i warszawskich. Wreszcie w 1908 r. ukazała się tzw. duża monografia Jana Matejki, pt. Matejko.

Lata 1905–1907, to ostatnie lata twórczej pracy Witkiewicza jako malarza. W tym okresie powstają: Las w śniegu (1905), Barki w śniegu (1905), Brzózki (1907), Krokusy i kaczeńce (1907) oraz Gniazdo zimy (1907). W 1908 roku do choroby płuc i serca doszedł artretyzm i on ostatecznie pozbawił artystę możliwości malowania. Artretyzm był też przyczyną także drugiej uciążliwości w życiu artysty. Zawisła bowiem nad nim groźba opuszczenia Zakopanego, do którego był bardzo przywiązany. Początkowo leczył się w zakładzie dra Chlumskiego w Krakowie, ale kuracja nie przyniosła pożądanego skutku. Doktor Baranowski, Dunin i Majewicz opowiedzieli się za ponownym wyjazdem na południe. Witkiewicz zgodził się na Lovran, który znał już z poprzedniego pobytu.

Z końcem 1908 roku Witkiewicz pod opieką siostry Eugenii i Marii Dembowskiej wyjechał na stałe do Lovranu. Maria Dembowska opiekowała się nim aż do śmierci.

Lovran (1908 1915)

W Lovranie powstał ostatni projekt Witkiewicza w stylu zakopiańskim. Był nim gmach Muzeum Tatrzańskiego. Kolejne wersje koncepcji architektonicznej powstawały w latach 1913–1914, po długich, często uciążliwych konsultacjach z Franciszkiem Mączyńskim, który zgodził się wykonać projekt techniczny. Jego koncepcję nowoczesnego gmachu Witkiewicz zdecydowanie odrzucił, upierając się, podobnie jak przeszło dwadzieścia lat wcześniej, że Muzeum Tatrzańskie winno posiadać gmach w stylu miejscowym, a więc zakopiańskim. Cierpliwą pośredniczką w tych konsultacjach była Bronisława Dłuska. Budowę gmachu rozpoczęto jeszcze w 1913 r., a wzniesione do wysokości piętra mury zabezpieczono na okres działań wojennych w 1914 r. Ponadto w latach 1914–1915, za zgodą artysty, jego siostra Maria Witkiewiczówna publikowała na łamach „Wiadomości Polskich” fragmenty jego listów, adresowanych do niej pt. Ostanie słowa – Wyjątki z listów do siostry (sierpień 1914 – sierpień 1915).

Stanisław Witkiewicz nie doczekał końca wojny i wymarzonej od dzieciństwa niepodległości. Nie zobaczył więcej Zakopanego i ostatniej swojej realizacji, Muzeum Tatrzańskiego ostatecznie oddanego do użytku dopiero w 1922 r. Zmarł w Lovranie 5 września 1915 r. Trumnę ze zwłokami Maria Dembowska przewiozła okrężną drogą przez Budapeszt do Zakopanego. 13 września czarny wagon z białym krzyżem dotarł na miejsce. 14 września trumnę złożono w kaplicy pogrzebowej nowego cmentarza, a 17 września odbył się pogrzeb. Przyjechali m. in. Leon Wyczółkowski, Teodor Axentowicz, Jan Rembowski, Tymon Niesiołowski, Stefan Żeromski, Jan Kasprowicz, Ludwik Solski. Trumnę złożono w grobowcu Dłuskich na Starym Cmentarzu. Legioniści odśpiewali ulubioną pieśń artysty – Spij żołnierzu w zimnym grobie, niech się Polska przyśni Tobie...

25 sierpnia 1921 r. nastąpiło przeniesienie trumny z prochami do grobu urządzonego na miejscu ofiarowanym jeszcze w 1915 r. przez władze gminy, także na Starym Cmentarzu. Tym razem uroczystość odbyła się z udziałem najbliżej rodziny, która z wyjątkiem żony, Marii Witkiewiczowej, nie mogła brać udziału w pogrzebie. Przyjechał brat Ignacy, siostry oraz ukochany syn Stanisław Ignacy. Na mogile ustawiono żmudzki krzyż Smuktalis.

Bibliografia (wybór)

CYBULSKI ADAM ŁADA: Stanisław Witkiewicz. Kraków 1904. 

DALL LESŁAW: Zwierzchność Gminy Zakopane Witkiewiczowi [w:] Stanisław Witkiewicz — człowiek, artysta, myśliciel. Pod red. Zbigniewa Moździerza. Zakopane 1997, s. 149–152.

JAKUBOWSKI JAN ZYGMUNT: Stanisław Witkiewicz (próba portretu). Wstęp [do:] WITKIEWICZ STANISŁAW: Pisma zebrane. T. 1: Sztuka i krytyka u nas. Kraków 1971, s. V–LXXIV. 

KOLBUSZEWSKI JACEK: Witkiewicz jako kolorysta. O sztuce pisarskiej autora «Na przełęczy» [w:] Stanisław Witkiewicz — człowiek, artysta, myśliciel. Pod red. Zbigniewa Moździerza. Zakopane 1997, s. 205–220.

KORNIŁOWICZ TADEUSZ: Bibliografia pism Stanisława Witkiewicza. Zakopane 1916.

KORNIŁOWICZ TADEUSZ: O Stanisławie Witkiewiczu. Zakopane 1915. 

KORNIŁOWICZ TADEUSZ: Stanisław Witkiewicz. „Pamiętnik Towarzystwa Tatrzańskiego” T. 36, 1915/16, s. 1–6; także osobna odbitka. Kraków 1916. 

KOSIŃSKI KAZIMIERZ: Stanisław Witkiewicz. (Człowiek i patriota). Warszawa 1924. 

KOSIŃSKI KAZIMIERZ: Stanisław Witkiewicz. „Jednota” 1926; także osobna odbitka. Warszawa 1927. 

KOSIŃSKI KAZIMIERZ: Stanisław Witkiewicz. Warszawa 1928. 

KURCZAB HENRYK: Tatrzańska twórczość Stanisława Witkiewicza. Rzeszów 1973.

MAJDA JAN: Góralszczyzna w twórczości Stanisława Witkiewicza. Wrocław–Warszawa–Kraków 1979.

MAJDA JAN: Góralszczyzna i Tatry w twórczości Stanisława Witkiewicza. Kraków 1998.

MATLAKOWSKI WŁADYSŁAW KIEJSTUT: Stanisław Witkiewicz. „Wiadomości” [Londyn] R. 11: 1956, nr 52–53. 

MOKŁOWSKI KAZMIMIERZ: Stanisław Witkiewicz jako budowniczy polski. „Biblioteka Warszawska” 1904, T. 4: s. 130–142.

MOŹDZIERZ ZBIGNIEW: Stanisław Witkiewicz (1851–1915). Szkic biograficzny [w:] Stanisław Witkiewicz — człowiek, artysta, myśliciel. Pod red. Zbigniewa Moździerza. Zakopane 1997, s. 11–50.

NOWAKOWSKA WANDA: Stanisław Witkiewicz teoretyk sztuki. Wrocław–Warszawa–Kraków 1970. 

OLSZANIECKA MARIA: Dziwny człowiek. (O Stanisławie Witkiewiczu). Kraków 1984. 

OLSZANIECKA MARIA: Kalendarium [życia i twórczości Stanisława Witkiewicza] [w:] Stanisław Witkiewicz (1851–1915). Red. prow. Teresa Jabłońska. Zakopane 1996, s. 27–42.

OLSZANIECKA MARIA: O malarstwie Stanisława Witkiewicza [w:] Stanisław Witkiewicz (1851–1915). Red. prow. Teresa Jabłońska. Zakopane 1996, s. 13–19.

OLSZANIECKA MARIA, JABŁOŃSKA TERESA: Aneks   o twórczości Stanisława Witkiewicza [w:] Stanisław Witkiewicz (1851–1915). Red. prow. Teresa Jabłońska. Zakopane 1996, s. 145–150.

OLSZANIECKA MARIA, PITOŃ HELENA, NODZYŃSKA MARTA: Katalog. Cz. 1: Malarstwo i rysunek [w:] Stanisław Witkiewicz (1851–1915). Red. prow. Teresa Jabłońska. Zakopane 1996, s. 45–120.

PIASECKI ZDZISŁAW: Dzieje pośmiertnej «sławy» Stanisława Witkiewicza [w:] Stanisław Witkiewicz — człowiek, artysta, myśliciel. Pod red. Zbigniewa Moździerza. Zakopane 1997, s. 413–446.

PIASECKI ZDZISŁAW: Ród ludzi niespokojnych, szlachetnych, nierzadko wspaniałych. „Zeszyty Naukowe WSP im. Powstańców Śląskich w Opolu”. Seria A: „Filologia Polska” 17: 1980 [za rok 1979], s. 19–30.

PIASECKI ZDZISŁAW: Stanisław Witkiewicz. Młodość i wczesny dorobek twórczy. Warszawa–Wrocław 1983.

PIASECKI ZDZISŁAW: Wczesne związki Stanisława Witkiewicza z Zakopanem i góralszczyzną Podhala. „Zeszyty Naukowe WSP im. Powstańców Śląskich w Opolu. Filologia Polska” 33: 1993, s. 5–25.

PIASECKI ZDZISŁAW: Zakopiańscy przyjaciele i znajomi Stanisława Witkiewicza. Na podstawie nieznanych listów autora «Na przełęczy». „Wierchy” 61, 1996 [za rok 1995], s. 59–82.

TRETER MIECZYSŁAW: Stanisław Witkiewicz i jego artystyczna działalność. (Z powodu wystawy retrospektywnej w Zachęcie warszawskiej, luty 1927). „Sztuki Piękne” R. 3: 1926–1927, nr 8, s. 305–314. 

WACHOWICZ BARBARA: «Na łasce wichru i na woli burzy». Gawęda o gnieździe rodzinnym, dzieciństwie i młodości wczesnej Stanisława Witkiewicza [w:] Stanisław Witkiewicz — człowiek, artysta, myśliciel. Pod red. Zbigniewa Moździerza. Zakopane 1997, s. 61–132.

WESOŁOWSKI EUGENIUSZ: O Stanisławie Witkiewiczu słów kilka. „Architektura” 1949, nr 5/19, s. 147–148.

WITKIEWICZÓWNA MARIA: Wspomnienia o Stanisławie Witkiewiczu. Warszawa 1936. 

WOŹNIAKOWSKI JACEK: Dylematy życia i twórczości Stanisława Witkiewicza [w:] Stanisław Witkiewicz (1851–1915). Red. prow. Teresa Jabłońska. Zakopane 1996, s. 9–12. 


Galeria zdjęć